Adam Małysz



Arka Noego


Golec uOrkiestra


 

przeciw ateizacji - odpowiedź na apel Jana Pawła II 

I Róża Jerycha I Żebro wieloryba I Litza I Laurent I W4C I Jazz po góralsku I Beata Kozidrak



Znakomity skrzypek, autor nieoficjalnego hymnu ("Ty tylko mnie poprowadź") Song of Songs 2000, największego polskiego festiwalu chrześcijańskiego. Współtwórca toruńskiego zespołu Nocna Zmiana Bluesa i płyty "Błogosławiony trud - muzycy polscy Ojcu Świętemu". Koncertował i nagrywał z największymi gwiazdami muzyki bluesowej, takimi jak: B.B.King, Blues Brothers Band, Luisiana Red, Charlie Musselwhite. Na swoim koncie posiada dwa autorskie krążki CD: "Małe miłości" i "Anioły do mnie wysyłaj".

YOU!: Kiedy zadzwoniłam do Ciebie, głos automatycznej sekretarki poinformował mnie: "ale ty palisz papierosy i zżółkniesz jak stara słonina, wypadną ci wszystkie włosy, więc na co mi taka dziewczyna...".
Tomek Kamiński: (śmiejąc się) No tak, palenie papierosów uważam za uciążliwy, prostacki nałóg. Stąd tak mało wyszukany tekst.

YOU!: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką i skrzypcami?
T.K.: Bardzo prosto. Siedmioletni chłopak rzadko decyduje o tym, co będzie robił w przyszłości, w moim przypadku ostatnie słowo należało do mamy. Miałem być wiolonczelistą, ale o wyborze skrzypiec zadecydował mój wzrost.

Trudno byłoby go nazwać koszykarskim, chociaż w dowodzie mam wpisane "wysoki".

YOU!: Czy nadal jesteś belfrem w klasie skrzypiec Państwowej Szkoły Muzycznej w Toruniu; szkoły, której sam niegdyś byłeś uczniem?
T.K.: Niestety. Nie mam już czasu na nauczanie dzieci. Zbyt absorbuje mnie to, co robię z zespołem: komponowanie, tworzenie tekstów, działalność wydawnicza.

YOU!: W czasie koncertów nie korzystasz, czy też raczej zrezygnowałeś z wygodnych podkładów z półplaybecku, dlaczego?
T.K.: Nie zrezygnowałem! Ja nigdy ich nie używałem. Wyjątek stanowiły występy w TV, ale tam jest to regułą. Koncertowanie z półplaybecku artystów, którzy na co dzień współpracują i grają na żywo z muzykami, uważam za małe oszustwo. Ale jeśli organizatorzy imprez będą się na to godzić, "preceder" trwał będzie dalej. Wyjątek stanowią oczywiście nagrane wcześniej fragmenty aranżacji typu loop, które tylko wzbogacają koncerty.



YOU!: Czy depozyt wiary jest skarbem, który wyniosłeś z domu rodzinnego?
T.K.: Mój dom rodzinny był typowym domem katolickim, bez wielkich wzlotów czy upadków religijnych.

Moja wiara formowana była prze Boga według Jego planu. Od samego początku mój kontakt z kościołem i religią był bardzo mocny, i jak się okazuje ważny dla mnie. Ten fizyczny, psychiczny, ale także i muzyczny. Ponieważ skrzypce były wówczas modnym instrumentem w kościele, proboszcz mojej parafii, prawie codziennie przysyłał po mnie organistę. Następny rozdział to okres fascynacji jazzem, bluesem i ogólnie pojętą muzyką rozrywkową, która oddaliła mnie trochę od Pana Jezusa. Nieznacznie pomogli mi w tym moi koledzy z zespołu. Ostatecznie jednak widzę, że cały czas sytuacja znajdowała się "pod kontrolą". To Bóg przyzwalał na moje odejścia, abym powracał do Niego, z jeszcze większą tęsknotą miłości.

YOU!: Jak zdefiniowałbyś "nawrócenie się", czy taka decyzja miała miejsce, w Twoim życiu? Czy jest to kwestia jednorazowa?
T. K: Jak już wiesz nie jestem neofitą, natomiast nawracać musimy się codziennie, co godzinę, (ba!) co minutę! Każdy chrześcijanin świadomy swoich słabości i odległości lat świetlnych od świętości wie, że musi budować swoją wiarę poprzez ciągłe nawracanie się i nieustanne, permanentne dążenie do świętości. Cytując ks. Dajczera: "My nie jesteśmy wierzący, my się stajemy wierzącymi. Nie jesteśmy religijni, my stajemy się religijni". Idąc dalej można by powiedzieć: my nie jesteśmy nawróceni, my cały czas się nawracamy.

YOU!: Tradycja kultury chrześcijańskiej, na ile korzystasz z niej jako twórca i autor piosenek?
T.K.: Czerpię z niej w obfitości. Generalnie: jestem stworzony przez Boga, wychowany w tradycji chrześcijańskiej i niebywale zaskoczony tym, że Jezus Chrystus wybrał tak mamą i grzeszną osobę jak ja, na narzędzie ewangelizacji.

YOU!: Czy z któraś z Twoich piosenek ma jakiś specjalny kontekst sytuacyjny?


T. K.: "Tylko bądź". Została napisana na zamówienie, czego bardzo nie lubię robić i powstawała z dużym oporem. Zleceniodawcą było Międzynarodowe Forum Młodych Wolontariuszy. Kiedy poznałem tych młodych ludzi, którzy z potrzeby serca, z ogromną miłością pomagają innym ludziom, praca nad piosenką stała się łatwiejsza. Bezpośrednią inspiracją i pomocą były dla mnie słowa Ojca Świętego, który przypominał, czym różni się Królestw! Boże od wszystkich pozostałych. Wszystkie królestwa ziemskie nastawione są na Posiadanie i Branie. Królestwo Boże, Jezusowe Obdarowuje, Wychodzi z Inicjatywą Miłości i Przywraca Godność Królewską.

YOU!: Twój wspólny koncert z Louisianą Redem w warszawskim Akwarium, co zostało Ci w pamięci?
T.K.: Nic znaczącego. Koncerty bluesowe miały dla mnie wymiar tylko zabawowy, nie mniej było to dla mnie ważne spotkanie edukacyjne.

YOU!: Z tyłu wojska faraona, z przodu Morze Czerwone. Czy masz osobiste, egzystencjalne doświadczenie przeprowadzania jak Izrael przez sytuacje Niemożliwego?
T. K.: Cały czas Bóg przeprowadza mnie przez Niemożliwe. W jakich innych okolicznościach mogłyby być kreowane tak niepowtarzalne rzeczywistości jak moja wspaniała żona Basta, moje dzieci: Monika i Mateusz? Moja praca, to że jakiś tam Tomek Kamiński może śpiewać dla dziesiątków tysięcy ludzi o Bogu? Czy wreszcie wspaniali przyjaciele z zespołu, moi znakomici młodzi muzycy? Czy to wszystko mogło by być wyłącznie moją zasługą? Byłbym głupcem gdybym tak myślał.

YOU!: Czy rodzina nie "przeszkadza" Ci, w byciu muzykiem?
T. K.: Przeszkadza? Ona mnie inspiruje. Bez niej byłbym nikim, nie mógłbym tworzyć. Nie można istnieć poza Bogiem i poza rodziną. Nie można żyć bez korzeni, jakimi są wiara i rodzina. Rodzina pojmowana jako mały kościół i jako miejsce, gdzie mieszka Trójca Święta. Oczywiście, istnieje stereotyp muzyka rockowego, który w każdym mieście ma inną kobietę. Jeśli posiada rodzinę, to jest ona mu kulą u nogi, a jeśli nie ma jej, konkubinat jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Wszyscy wiemy, że jest to moda, która napłynęła do nas razem z hamburgerami, frytkami i coca-colą. Na szczęście Polacy, przynajmniej większość, wychowani są w tradycji chrześcijańskiej i mają świadomość, jak ważna dla naszej przyszłości jest Wiara i Rodzina.

YOU!: Jak przeżywasz Swoje ojcostwo, w kategoriach odpowiedzialności i przekazywania wiary dzieciom?


T. K.: Ojcostwo widzę jako przykład dawany dzieciom we wszystkim co robię, każdego dnia. Naturalnie zdarzają się porażki, ale jeśli rodzina jest mocna Bogiem, a małżonkowie płoną do siebie wciąż tą samą miłością, to nic naprawdę złego stać się nie może.

YOU!: Zimbabwe...wiemy, że byłeś tam. Jakie wspomnienia wiążesz z tym egzotycznym miejscem?
T.K.: Afryka to kontynent, którego się nie zapomina. To nie tylko inna strefa klimatyczna, ale przede wszystkim inny klimat duchowy. Mamy plany wyjazdu, z całą rodziną na kilkumiesięczne misje z księżmi Salezjanami do Zambii. Na razie jednak są to tylko plany...

YOU!: Czy zauważyłeś, że ostatnio przeżywamy prawdziwą inwazję aniołów w muzyce? Znacznie wzrosła frekwencja motywów angelicznych. Co o tym myślisz?
T. K.: Moja piosenka "Anioły do mnie wysyłaj" powstała w ubiegłym roku i cieszyłbym się, gdyby była inspiracją dla innych artystów. Mam jednak, co do tego wątpliwości. Tak naprawdę, to anioły często inspirują artystów, podsuwając im najbardziej błyskotliwe pomysły. Moje "spotkania" z Aniołami nie należą do sporadycznych. Powstaje na ten temat nowa piosenka. Opowiada ona o tym, że Pan Jezus z powodu Swojego zapracowania , wysyła do nas na Ziemię, w zastępstwie hufce Aniołów, zwiastunów Jego miłości.

YOU!: Coraz więcej mówi się o Twoich zainteresowaniach kulinarnych...
T. K.: To prawda. Lubię smacznie zjeść, ale przede wszystkim lubię gotować. Moje przepisy i fascynacje kulinarne nazywam eklektycznymi, ponieważ łączą w sobie tradycje różnych kuchni, z całego niemal świata. Szczególnie interesuje mnie mariaż przepisów kuchni francuskiej z chińszczyzną. To, czego nie lubię w muzyce, uwielbiam w kuchni.

YOU!: Kogo ostatnio słuchałeś? Czy pociąga Cię "coś" poza muzyką?
T.K.: Kiedy mam chwilę wytchnienia, słucham np. Van Morrisona. Pasjonuję się wędkarstwem, jazdą konną i cały czas, bez przerwy moja Rodziną.

YOU!: Podróż wehikułem czasu: to Ty zamiast rudowłosego Dawida z harfą, zostałeś zaproszony na dwór króla Saula, aby muzyką uśmierzyć jego wybuch wściekłości. Którą ze swoich piosenek leczyłbyś jego skołatane nerwy?
T. K.: "Ty tylko mnie poprowadź". Jest to piosenka o zawierzeniu - tak w pełni Bogu, o złożeniu w Nim nadziei. Nota bene: na dzisiaj to jedyna sensowna propozycja dla ludzkości. Jeśli ktoś zaryzykuje i odda swoje serce Jezusowi, obierając Go na Pana swojego życia, nie musi się lękać.

YOU!: Muzyczne plany na przyszłość...
T.K.: Jak Bóg da, to nowa płyta na wiosnę i jak największa ilość koncertów. Pozdrawiam! Z Panem Bogiem!

Rozmawiali: Ewa Matek i Jurek Socha Foto: Adam Fisz, Barbara Kamińska


   
I ŚWIATOWA RODZINA "YOU!"I SKŁAD REDAKCYJNY "YOU!" I PRENUMERATA I LIST OD WYDAWCY I