
Znakomity
skrzypek, autor nieoficjalnego hymnu ("Ty tylko mnie poprowadź")
Song of Songs 2000, największego polskiego festiwalu chrześcijańskiego.
Współtwórca toruńskiego zespołu Nocna Zmiana Bluesa i płyty
"Błogosławiony trud - muzycy polscy Ojcu Świętemu". Koncertował
i nagrywał z największymi gwiazdami muzyki bluesowej, takimi
jak: B.B.King, Blues Brothers Band, Luisiana Red, Charlie Musselwhite.
Na swoim koncie posiada dwa autorskie krążki CD: "Małe miłości"
i "Anioły do mnie wysyłaj".
YOU!:
Kiedy zadzwoniłam do Ciebie, głos automatycznej sekretarki poinformował
mnie: "ale ty palisz papierosy i zżółkniesz jak stara słonina,
wypadną ci wszystkie włosy, więc na co mi taka dziewczyna...".
Tomek Kamiński: (śmiejąc się) No tak, palenie
papierosów uważam za uciążliwy, prostacki nałóg. Stąd tak mało
wyszukany tekst.
YOU!: Jak zaczęła się Twoja przygoda
z muzyką i skrzypcami?
T.K.: Bardzo prosto. Siedmioletni chłopak
rzadko decyduje o tym, co będzie robił w przyszłości, w moim
przypadku ostatnie słowo należało do mamy. Miałem być wiolonczelistą,
ale o wyborze skrzypiec zadecydował mój wzrost.
 |
Trudno byłoby go nazwać koszykarskim, chociaż w dowodzie mam
wpisane "wysoki".
YOU!: Czy nadal jesteś belfrem w klasie
skrzypiec Państwowej Szkoły Muzycznej w Toruniu; szkoły, której
sam niegdyś byłeś uczniem?
T.K.: Niestety. Nie mam już czasu na nauczanie
dzieci. Zbyt absorbuje mnie to, co robię z zespołem: komponowanie,
tworzenie tekstów, działalność wydawnicza.
YOU!: W czasie koncertów nie korzystasz,
czy też raczej zrezygnowałeś z wygodnych podkładów z półplaybecku,
dlaczego?
T.K.: Nie zrezygnowałem! Ja nigdy ich nie
używałem. Wyjątek stanowiły występy w TV, ale tam jest to regułą.
Koncertowanie z półplaybecku artystów, którzy na co dzień współpracują
i grają na żywo z muzykami, uważam za małe oszustwo. Ale jeśli
organizatorzy imprez będą się na to godzić, "preceder" trwał
będzie dalej. Wyjątek stanowią oczywiście nagrane wcześniej
fragmenty aranżacji typu loop, które tylko wzbogacają koncerty.
YOU!: Czy depozyt wiary jest skarbem,
który wyniosłeś z domu rodzinnego?
T.K.: Mój dom rodzinny był typowym domem
katolickim, bez wielkich wzlotów czy upadków religijnych.
 |
Moja
wiara formowana była prze Boga według Jego planu. Od samego
początku mój kontakt z kościołem i religią był bardzo mocny,
i jak się okazuje ważny dla mnie. Ten fizyczny, psychiczny,
ale także i muzyczny. Ponieważ skrzypce były wówczas modnym
instrumentem w kościele, proboszcz mojej parafii, prawie codziennie
przysyłał po mnie organistę. Następny rozdział to okres fascynacji
jazzem, bluesem i ogólnie pojętą muzyką rozrywkową, która oddaliła
mnie trochę od Pana Jezusa. Nieznacznie pomogli mi w tym moi
koledzy z zespołu. Ostatecznie jednak widzę, że cały czas sytuacja
znajdowała się "pod kontrolą". To Bóg przyzwalał na moje odejścia,
abym powracał do Niego, z jeszcze większą tęsknotą miłości.
YOU!: Jak zdefiniowałbyś "nawrócenie
się", czy taka decyzja miała miejsce, w Twoim życiu? Czy jest
to kwestia jednorazowa?
T. K: Jak już wiesz nie jestem neofitą,
natomiast nawracać musimy się codziennie, co godzinę, (ba!)
co minutę! Każdy chrześcijanin świadomy swoich słabości i odległości
lat świetlnych od świętości wie, że musi budować swoją wiarę
poprzez ciągłe nawracanie się i nieustanne, permanentne dążenie
do świętości. Cytując ks. Dajczera: "My nie jesteśmy wierzący,
my się stajemy wierzącymi. Nie jesteśmy religijni, my stajemy
się religijni". Idąc dalej można by powiedzieć: my nie jesteśmy
nawróceni, my cały czas się nawracamy.
YOU!: Tradycja kultury chrześcijańskiej,
na ile korzystasz z niej jako twórca i autor piosenek?
T.K.: Czerpię z niej w obfitości. Generalnie:
jestem stworzony przez Boga, wychowany w tradycji chrześcijańskiej
i niebywale zaskoczony tym, że Jezus Chrystus wybrał tak mamą
i grzeszną osobę jak ja, na narzędzie ewangelizacji.
YOU!: Czy z któraś z Twoich piosenek
ma jakiś specjalny kontekst sytuacyjny?
 |
T. K.: "Tylko bądź". Została napisana na
zamówienie, czego bardzo nie lubię robić i powstawała z dużym
oporem. Zleceniodawcą było Międzynarodowe Forum Młodych Wolontariuszy.
Kiedy poznałem tych młodych ludzi, którzy z potrzeby serca,
z ogromną miłością pomagają innym ludziom, praca nad piosenką
stała się łatwiejsza. Bezpośrednią inspiracją i pomocą były
dla mnie słowa Ojca Świętego, który przypominał, czym różni
się Królestw! Boże od wszystkich pozostałych. Wszystkie królestwa
ziemskie nastawione są na Posiadanie i Branie. Królestwo Boże,
Jezusowe Obdarowuje, Wychodzi z Inicjatywą Miłości i Przywraca
Godność Królewską.
YOU!: Twój wspólny koncert z Louisianą
Redem w warszawskim Akwarium, co zostało Ci w pamięci?
T.K.: Nic znaczącego. Koncerty bluesowe
miały dla mnie wymiar tylko zabawowy, nie mniej było to dla
mnie ważne spotkanie edukacyjne.
YOU!: Z tyłu wojska faraona, z przodu
Morze Czerwone. Czy masz osobiste, egzystencjalne doświadczenie
przeprowadzania jak Izrael przez sytuacje Niemożliwego?
T. K.: Cały czas Bóg przeprowadza mnie przez
Niemożliwe. W jakich innych okolicznościach mogłyby być kreowane
tak niepowtarzalne rzeczywistości jak moja wspaniała żona Basta,
moje dzieci: Monika i Mateusz? Moja praca, to że jakiś tam Tomek
Kamiński może śpiewać dla dziesiątków tysięcy ludzi o Bogu?
Czy wreszcie wspaniali przyjaciele z zespołu, moi znakomici
młodzi muzycy? Czy to wszystko mogło by być wyłącznie moją zasługą?
Byłbym głupcem gdybym tak myślał.
YOU!: Czy rodzina nie "przeszkadza"
Ci, w byciu muzykiem?
T. K.: Przeszkadza? Ona mnie inspiruje.
Bez niej byłbym nikim, nie mógłbym tworzyć. Nie można istnieć
poza Bogiem i poza rodziną. Nie można żyć bez korzeni, jakimi
są wiara i rodzina. Rodzina pojmowana jako mały kościół i jako
miejsce, gdzie mieszka Trójca Święta. Oczywiście, istnieje stereotyp
muzyka rockowego, który w każdym mieście ma inną kobietę. Jeśli
posiada rodzinę, to jest ona mu kulą u nogi, a jeśli nie ma
jej, konkubinat jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Wszyscy
wiemy, że jest to moda, która napłynęła do nas razem z hamburgerami,
frytkami i coca-colą. Na szczęście Polacy, przynajmniej większość,
wychowani są w tradycji chrześcijańskiej i mają świadomość,
jak ważna dla naszej przyszłości jest Wiara i Rodzina.
YOU!: Jak przeżywasz Swoje ojcostwo,
w kategoriach odpowiedzialności i przekazywania wiary dzieciom?
 |
T. K.: Ojcostwo widzę jako przykład dawany
dzieciom we wszystkim co robię, każdego dnia. Naturalnie zdarzają
się porażki, ale jeśli rodzina jest mocna Bogiem, a małżonkowie
płoną do siebie wciąż tą samą miłością, to nic naprawdę złego
stać się nie może.
YOU!: Zimbabwe...wiemy, że byłeś tam.
Jakie wspomnienia wiążesz z tym egzotycznym miejscem?
T.K.: Afryka to kontynent, którego się nie
zapomina. To nie tylko inna strefa klimatyczna, ale przede wszystkim
inny klimat duchowy. Mamy plany wyjazdu, z całą rodziną na kilkumiesięczne
misje z księżmi Salezjanami do Zambii. Na razie jednak są to
tylko plany...
YOU!: Czy zauważyłeś, że ostatnio przeżywamy
prawdziwą inwazję aniołów w muzyce? Znacznie wzrosła frekwencja
motywów angelicznych. Co o tym myślisz?
T. K.: Moja piosenka "Anioły do mnie wysyłaj"
powstała w ubiegłym roku i cieszyłbym się, gdyby była inspiracją
dla innych artystów. Mam jednak, co do tego wątpliwości. Tak
naprawdę, to anioły często inspirują artystów, podsuwając im
najbardziej błyskotliwe pomysły. Moje "spotkania" z Aniołami
nie należą do sporadycznych. Powstaje na ten temat nowa piosenka.
Opowiada ona o tym, że Pan Jezus z powodu Swojego zapracowania
, wysyła do nas na Ziemię, w zastępstwie hufce Aniołów, zwiastunów
Jego miłości.
YOU!: Coraz więcej mówi się o Twoich
zainteresowaniach kulinarnych...
T. K.: To prawda. Lubię smacznie zjeść,
ale przede wszystkim lubię gotować. Moje przepisy i fascynacje
kulinarne nazywam eklektycznymi, ponieważ łączą w sobie tradycje
różnych kuchni, z całego niemal świata. Szczególnie interesuje
mnie mariaż przepisów kuchni francuskiej z chińszczyzną. To,
czego nie lubię w muzyce, uwielbiam w kuchni.
 |
YOU!: Kogo ostatnio
słuchałeś? Czy pociąga Cię "coś" poza muzyką?
T.K.: Kiedy mam chwilę wytchnienia, słucham
np. Van Morrisona. Pasjonuję się wędkarstwem, jazdą konną i
cały czas, bez przerwy moja Rodziną.
YOU!: Podróż wehikułem czasu: to Ty
zamiast rudowłosego Dawida z harfą, zostałeś zaproszony na dwór
króla Saula, aby muzyką uśmierzyć jego wybuch wściekłości. Którą
ze swoich piosenek leczyłbyś jego skołatane nerwy?
T. K.: "Ty tylko mnie poprowadź". Jest to
piosenka o zawierzeniu - tak w pełni Bogu, o złożeniu w Nim
nadziei. Nota bene: na dzisiaj to jedyna sensowna propozycja
dla ludzkości. Jeśli ktoś zaryzykuje i odda swoje serce Jezusowi,
obierając Go na Pana swojego życia, nie musi się lękać.
YOU!: Muzyczne plany na przyszłość...
T.K.: Jak Bóg da, to nowa płyta na wiosnę
i jak największa ilość koncertów. Pozdrawiam! Z Panem Bogiem!
Rozmawiali: Ewa Matek i Jurek Socha Foto: Adam Fisz,
Barbara Kamińska