Kontrola
liczby urodzeń a aborcja - czy istnieje między nimi zależność?
Cathy
Brown
Jeśli
śledzisz wiadomości, to pewnie słyszałeś rozmowy na temat
Prevenu - nowej pigułki antykoncepcyjnej. Kontrolowanie
liczby urodzeń, w ten oto sposób stało się odpowiedzią społeczeństwa
na wzrost liczby niechcianych ciąż. Wiele osób twierdzi,
że liczba aborcji zmniejszy się, kiedy wprowadzimy na rynek
lepsze metody regulacji poczęć. Ale czy naprawdę pigułki,
takie jak Norplant, IUD, Depo-Provera zmniejszą liczbę aborcji?
Mało prawdopodobne. Jednym ze sposobów, w jaki działają
te środki chemiczne, jest niedopuszczanie by zapłodnione
jajo zagnieździło się w macicy. "Zapłodnione jajeczko" oznacza,
że zapłodnienie już się dokonało (nowa maleńka istota została
uformowana) i przemieszcza się właśnie poprzez jajowód w
kierunku macicy, gdzie ma się zagnieździć! Kiedy już tam
jest, dziecko otrzymuje pokarm oraz hormon wzrostu - progesteron
- potrzebny, aby mogło przeżyć. Ale co się stanie, jeśli
środki antykoncepcyjne nie dopuszczą do tego by, nowopoczęte
dziecko dotarło do macicy? Bez pokarmu i miejsca do wzrostu
dziecko umrze w przeciągu 1-7 dni.
 |
To
właśnie nazywamy wczesną aborcją chemiczną. Najbardziej
jednak przerażającą rzeczą jest, że większość rodziców pozostaje
całkowicie nieświadomych faktu poczęcia dziecka. Wraz z
wprowadzeniem chemicznych środków antykoncepcyjnych aborcja
nie zmalała, wręcz przeciwnie - wzrosła i to znacznie. "Jest
wiele powodów, aby rok 1999 zaliczyć do jednego z najbardziej
niepomyślnych w dziesięciowiecznej historii Polski. Możemy
uznać go za początek klęski biologicznej narodu. Po raz
pierwszy mamy bowiem ujemny przyrost naturalny: jest nas
o 13 tysięcy mniej. Nic nie wskazuje na to, by tendencja
ta miała się odwrócić. Polska ma obecnie jeden z najniższych
w Europie wskaźnik zastępowalności pokoleń. Wynosi on dokładnie
1,43 dziecka na rodzinę". Nie jest to jedyny problem związany
z kontrolą urodzeń. Środki antykoncepcyjne przyczyniły się
do wyrzucania dzieci na śmietnik. Ciąża nie jest już traktowana
jako błogosławieństwo, ale przekleństwo. Rodziny wielodzietne
nie są już otaczane szacunkiem, społeczeństwo postrzega
je jako coś gorszego. Przywiązujemy więcej wagi do tego,
by lepiej zarabiać, jeździć dobrym samochodem i mieszkać
w komfortowo urządzonym domu. Młodzi małżonkowie czekają
latami na powiększenie rodziny, ponieważ społeczeństwo utwierdza
ich w przekonaniu, że dzieci pozbawią ich wolności.
 |
Tak więc, jeśli dziecko zostanie poczęte w "złym" czasie
lub nie jest zaplanowane, aborcja staje się łatwym rozwiązaniem
dla tych rodziców, dla których dzieci nie są błogosławieństwem.
O jednej rzeczy dobrze jest pamiętać. Jedynymi planami,
które powinniśmy robić to te, aby żyć zgodnie z Wolą Boga.
Jest zrozumiałe, że każdy z nas pielęgnuje swoje pomysły
i projekty, ale uwierzcie mi: projekt, który Bóg ma co do
Waszego życia, jest ze wszystkich możliwych, najlepszy!
Powinniśmy zawierzyć siebie i nasze rodziny Bogu i pozwolić,
aby to On planował wydarzenia. Również te dotyczące prokreacji.
Bóg - jako dawca życia - powołuje do istnienia wszystkie
dzieci i wobec każdego z nich ma swój plan. Musimy nauczyć
się patrzeć na dzieci żyjące w łonach matek, jako na część
Bożego planu, tylko wtedy aborcja zmaleje. Środki antykoncepcyjne
to nie rozwiązanie, a część problemu.