Nikt
rozsądny nie buduje domu na kruchych podstawach ani nie
niszczy jego fundamentów. Wiadomo prędzej, czy później taki
budynek zawali się i pogrzebie wszystkich w nim mieszkających.
Aborcja jest złem, które niszczy fundamenty
rodziny - miłość i zaufanie, nic więc dziwnego, że wiele
l związków, w których dwoje ludzi zapewniało się o dozgonnej
miłości, rozpada się pozostawiając często po sobie zgliszcza
nienawiści. Artur Shostak stwierdził, że w USA 75% par po
"zabiegu" rozstaje się, mimo tego, ze wiele z nich planowało
wspólną przyszłość.
 |
Wiele
badań polskich i zagranicznych (A.Shostak, Y.Rue, W.Półtawska,
D.Komas-Biela) wskazuje na to, że zarówno mężczyźni jak
i kobiety po aborcji spostrzegają zaburzenia wzajemnych
relacji, mimo tego, że często razem podjęli decyzję zabiegu.
Ma to olbrzymie konsekwencje dla ich związku. Pojawiają
się liczne zaburzenia emocjonalne, tym głębsze im więcej
aborcji maja za sobą a także zdrad małżeńskich. Są nieufni
w stosunku do siebie: on zadaje sobie pytanie, dlaczego
ożenił się z kobieta, która zabiła mu dziecko, ona zastanawia
się, co to za ojciec, który pozwolił na to (lub zmusił do
tego), by unicestwić jego potomka. Ci z mężczyzn, którzy
nie mieli wpływu na podjęcie decyzji nie czują się bezpiecznie.
Ich poczucie męskości zostało silnie zranione - nie pozwolono
im na bycie ojcem - często zaczynają do swoich żon żywić
nienawiść, która potem mogą przenosić także na inne kobiety.
Z kolei kobiety, które czują się przymuszone do "przerwania
ciąży" przez męża, bądź bezpośrednio lub poprzez alkoholizm,
agresję panująca w rodzinie, czują się na równi z dzieckiem
ofiarami aborcji.
Podczas aborcji ginie nie tylko dziecko,
ginie zaufanie, oparcie, poczucie bezpieczeństwa. Dzieje
się tak dlatego, że z powodu tego czynu dwoje łudzi nie
zdaje egzaminu z bardzo ważnego sprawdzianu miłości: opieki
i obrony najsłabszej istoty ludzkiej, będącej Jednocześnie
owocem łączącego ich uczucia.
To wszystko wywiera wpływ na dzieci żyjące w tej rodzinie
i na te, które jeszcze się narodzą.
 |
Dzieci
często czują instynktownie, ze kogoś w ich rodzinie brakuje.
Jeżeli wiedza o aborcji, ginie ich poczucie bezpieczeństwa
i zaufanie do rodziców. Zadają sobie pytanie: dlaczego Ja
żyję, gdy innych zabito, a może i mnie nie powinno być?
To rodzi z kolei poczucie winy, niska samoocenę, czasem
prowadzi do uzależnień lub tzw. "syndromu ocaleńca", które
jako poważne zaburzenie psychiatryczne powinno być leczone.
Czasem te ocalałe dzieci nie potrafią z kolei kochać swoich
dzieci i również skazują je na aborcję. "Bóg przebacza zawsze,
człowiek czasami, natura nigdy" - to przysłowie odsłania
prawdziwy charakter aborcji. Mimo darowania tej winy przez
Boga, ewentualnego wybaczenia sobie dwojga ludzi jej konsekwencje
rodzina odczuwa dopóki nie umrą jej wszyscy świadkowie.
Renata Krupa