

Czy
można opowiedzieć o tym, co czuje serce? Czy można zrelacjonować
spotkanie człowieka z Bogiem? Im częściej opowiadam o mojej,
naszej pielgrzymce do Rzymu na 15 Światowe Dni Młodzieży,
tym częściej stwierdzam, że odpowiedź na powyższe pytania
jest przecząca. Ponad 2 miliony ludzi, którzy przybyli na
zaproszenie Ojca Św. do Rzymu, to ludzie wybrani, szczęśliwi,
bo widzieli, słyszeli i mogli zapisać w sercu wielkie dzieła
Pana. Wielkie dzieła Boga w roku Wielkiego Jubileuszu Chrześcijaństwa.
Papież na pewno jest świadomy niedoskonałości ludzkiego
przekazu, a jednak prosił nas, abyśmy radość tych dni zawieźli
do swoich środowisk. Czy można odmówić Ojcu Św.?
Nasze
pielgrzymowanie
rozpoczęło się w poniedziałkowy poranek.
 |
W
mojej grupie znalazły się osoby z kilku wspólnot neokatechumenalnych.
Niekoniecznie młodzi według metryki, na pewno młodzi duchem.
Pełni entuzjazmu, nadziei, ale również różnych projekcji,
wyobrażeń wyruszyliśmy z Lublina. Czas pokazał, że nasze
plany niekoniecznie były zbieżne z tym, co przygotował dla
nas Bóg. Już w autokarze jednym było zbyt ciasno, innym
zbyt ciepło. Pan prowadził nas ku Ziemi Obiecanej, a my
jak Izraelici, szemraliśmy. Noc w autokarze, a ranek już
na ziemi włoskiej. Ciepło, coraz cieplej, gorąco. Dojechaliśmy
do Campagnano, gdzie mieliśmy mieszkać. Okazało się, że
aby dotrzeć do Rzymu, trzeba wcześniej dojechać do dosyć
odległego Cesano, a nasze autokary wracały do Polski. Chwila
zwątpienia: co teraz, jak dostaniemy się do Rzymu? l znowu
szemranie.
Jacy
byliśmy małej wiary. Czy po to
Bóg kazał przyjechać nam do Włoch, abyśmy mogli przebywać
jedynie w pięknym Campaniano i nie mieli możliwości zobaczenia
Rzymu? Ale Bóg przychodzi właśnie wtedy, gdy trzeba działać
w trudnych sytuacjach! Bracia Włosi przetransportowali nas
własnymi samochodami. Znaleźliśmy się na Placu Św. Piotra
w chwili, gdy Jan Paweł II otwierał 15 Światowe Dni Młodzieży.
Włosi przyjęli nas do swoich domów, szkół. Byli bardzo otwarci.
Szczerość intencji uwidoczniała się na każdym kroku. Wydawało
się, że zajmują się tylko nami, że inne zajęcia odsunęli
na plan dalszy. To były gorące dni nie tylko ze względu
na temperaturę. Z wielkim wzruszeniem żegnałam rodzinę,
u której mieszkałam przez kilka dni.
Codziennie przed
południem Polacy zbierali się na stadionie, aby słuchać
katechez, które głosili arcybiskupi z Polski. F. Macharski.
H. Muszyński mówili o świętości, która jest powołaniem każdego
człowieka, bo święci to przecież zwykli ludzie.
 |
Piosenki
Arki Noego stały się dopełnieniem słów biskupów. Każde spotkanie
wieńczono Eucharystią.
Wyjątkowym dniem
dla mojej grupy był czwartek 17 sierpnia.
Wtedy przechodziliśmy przez Drzwi Święte w Bazylice św.
Piotra. Najpierw czekaliśmy w ogromnej kolejce. W wielkim
upale pewną ulgę dawała woda, którą nas polewano. Dla wielu
ta woda nabrała znaczenia symbolicznego. Oczyszczeni w ten
sposób przekraczaliśmy Święte Drzwi. Było to jak przejście
z ciemności grzechu do światła łaski. Zwłaszcza, że dzięki
nawiedzeniu Bazyliki można uzyskać odpust zupełny. Jeszcze
zachwyt wnętrzem Kościoła - a potem Eucharystia w Circo
Massimo - miejscu, gdzie zginęło bardzo wielu Chrześcijan.
W miejscu uświęconym krwią męczenników uobecnił się sam
Jezus Chrystus.
Chwalić Boga
można wielorako -przez modlitwę, dobre czyny, ale
również poprzez właściwe korzystanie z Boskich darów. Żar
lał się z nieba, dlatego postanowiliśmy spędzić kilka godzin
nad jeziorem. O! Jak bardzo byliśmy wdzięczni Panu, że przy
stworzeniu świata wymyślił coś tak cudownego jak woda na
upalne dni. Oczywiście nie zapomnieliśmy również o zwiedzaniu
Wiecznego Miasta. Szczególnie zachwycające okazały się kościoły
Rzymu. Forum Romanum wzbudziło refleksję nad przemijaniem,
a Coloseum nad wartością męczeństwa.
Wyjątkowym dniem
wśród "szczególnych dni pielgrzymki" był piątek 18 sierpnia.
Wtedy w Campagnano miała miejsce Droga Krzyżowa, w której
uczestniczyli pielgrzymi - Polacy i gospodarze - Włosi.
Modlitwa na wąskich uliczkach miasteczka, przy świecach
niesionych przez uczestników pozostanie na długo w naszej
pamięci. A po modlitwie - uczta arbuzowa na placu. Nie przepadam
za arbuzami, ale te włoskie były arcysmaczne - słodkie i
soczyste. Wspólna radość - śpiew i taniec - tak zakończył
się kolejny etap pielgrzymki.
Spaliśmy około
dwóch godzin, a już o piątej rano wyruszyliśmy ku
Tor Yergata - miejscu
spotkania z Ojcem Św. Plac Tor Yergata można porównać do
wielkiej patelni.
 |
Ponad 2 miliony
ludzi oczekiwało w temperaturze 50 stopni Celsjusza. Piliśmy
ciągle wodę i pociliśmy się każdym porem ciała, l to właśnie
było wielkie świadectwo. Bo, jak powiedział jeden z komentatorów,
nikt tylko z ciekawości nie podejmie się takich trudów.
My wiedzieliśmy,
że czekamy na epokowego człowieka
i epokowe przesłanie. Papież zwołał młodych, od których
zależy przyszłość świata. Ojciec Św. rozpoznaje czas. wskazuje
konieczność wyboru między nauką Jezusa Chrystusa, który
daje życie, a prowadzącą do śmierci katechezą świata. W
czasie tego spotkania Papież był młody. Dziękował za przybycie,
uśmiechał się, wystukiwał rytm śpiewanych pieśni. Był wzruszony.
Zgromadzeni młodzi ludzie ciągle pozdrawiali Ojca Św., reagowali
bardzo żywiołowo na Jego słowa, a przecież nie jest on popularnym
idolem mówiącym o łatwych sprawach. Młodzi ludzie zdawali
się powtarzać słowa Piotra: "Panie, dokąd pójdziemy, Ty
masz słowa życia wiecznego".
Słuchaliśmy słów
Piotra naszych
czasów. Później okazało się, że każdy zapamiętał wyraźnie
tylko jakiś fragment, czasem jedno zdanie. Trudno byłoby
powtórzyć całość przemówienia Papieża. Nawet ta słabość
ludzkiej pamięci ma wielkie znaczenie. Młodzi są wielką
nadzieją Ojca Św., wielką nadzieją Chrześcijaństwa, ale
nie muszą być monolitem. W bogactwie różnorodności uobecnia
się nauka Jezusa Chrystusa przekazywana przez Jana Pawła
II.
Dlatego jeśli
każdy i każda z nas zapamięta i zrealizuje w swoim życiu
jedno zdanie z tej nauki, to wszyscy razem zapamiętamy i
zrealizujemy całość nauczania. Mądrość Ojców Pustyni porównuje
słowa Jezusa do wody oczyszczającej owoce. Woda przepływając
usuwa zanieczyszczenia.
 |
Po
pewnym czasie wody nie widać, a owoce są czyste. Tak właśnie
jest z nauczaniem Jana Pawła II. Jego słowa zmieniają życie
słuchających. Najwspanialszy jest fakt, że gdy Papież mówił
o konieczności poszanowania życia, o czystości i wierności,
młodzi ludzie, przybyli przecież ze świata o odmiennych
kulturach, bili brawo. Bili brawo wtedy, gdy słyszeli trudne
słowa, trudne zadania. Świat mówi: "Bądź realistą, planuj
swoje życie, karierę, myśl o sobie, Bóg jest gdzieś tam
daleko, a może go nie ma." Tymczasem Piotr naszych czasów
nauczał, że nie wolno być realistą trzeba usunąć grunt spod
nóg i oprzeć się na Bogu. "Nie bój się swego powołania,
idź za Chrystusem, wątpliwości rozstrzygaj na jego korzyść,
nie bądź człowiekiem twardo chodzącym po ziemi" - mówił
Papież. Przypomniał jeszcze, że Jezus Chrystus nigdy się
od nas nie odwraca, nawet jeśli my, wchodząc w grzech, odwracamy
się od niego. On czeka, zawsze daje swoją miłość. Jeśli
uczynimy Eucharystię centrum naszego życia, ona da siłę,
by trwać przy Jezusie.
W kontekście
Papieskiego nauczania szczególną wymowę miały świadectwa
ludzi z różnych stron świata. Zapamiętałam zwłaszcza wypowiedź
młodego człowieka z Angoli, który mówił o przebaczeniu zabójcom
swoich bliskich.
Papież kilkakrotnie
podczas spotkania na Tor Vergata, i w sobotę, i w czasie
niedzielnej Eucharystii, mówił po polsku, jakby chciał podkreślić,
że jest Polakiem. Powiedział, a potem tłumaczył na włoski
polskie przysłowie: "Kto z kim przestaje, takim się staje".
Jaki jesteś dla innych, co dobrego ludzie mogą uzyskać z
obcowania z tobą? Na koniec nocnego czuwania podziwialiśmy
wspólnie z Papieżem sztuczne ognie. Spaliśmy na placu, a
nad naszymi głowami świeciły miliony gwiazd i uśmiechał
się Pan Bóg.
Eucharystia na Tor Yergata formalnie
zakończyła Dni Młodzieży, ale wspólnoty neokatechumenalne
czekały jeszcze na spotkanie z Kiko Arguello - założycielem
Drogi. Odbyło się ono w Circo Massimo 21 sierpnia. Wszyscy
mogliśmy jeszcze raz usłyszeć słowa Ojca Św. Mogliśmy jeszcze
raz wsłuchać się w głos serca, aby odkryć powołanie. Małżeństwo...,
kapłaństwo.... zakon...? Kiko wołał młodych ludzi do prezbiteratu
i do zakonu. Około sześć tysięcy chłopców i dziewczyn wstało,
ofiarowało swoje życie, oddało do bezwzględnej dyspozycji
Bogu, wyraziło gotowość pełnienia Jego Woli. Młodzi ludzie
szli do ołtarza, aby uzyskać błogosławieństwo, wyglądali
jak płynąca rzeka. Widziałam dziewczynę, która nagle zerwała
się i pobiegła ku ołtarzowi, zupełnie tak jakby wyrwała
się z jakiś więzów. Wiem, że byli też tacy . którym zabrakło
odwagi, aby wstać i pójść, dlatego po błogosławieństwo posłali
swoje dusze.
Tego wieczora
po
spotkaniu z Kiko Bóg kolejny raz przyszedł do mojej wspólnoty
w chwili zwątpienia.
Musieliśmy zdążyć na pociąg do Cesano, mieliśmy tylko 15
minut. Do kolejki trzeba było dojechać metrem. Nikt nie
wierzył, że nam się uda. W końcu metro w Rzymie ma ograniczoną
przepustowość, a chciało z niego skorzystać prawie w jednej
chwili około 100 tysięcy osób. A jednak zdążyliśmy, pociąg
na nas czekał, opóźnił się nieco. Było to niesamowite. W
dodatku w Cesano okazało się, że Włosi znowu na nas czekają
służą samochodami, zapraszają na kolację. Pan Bóg przewidział.
Nasz katechista, odpowiedzialny za grupę, chłop jak dąb,
miał łzy w oczach, gdy mówił o swoim zwątpieniu i wierności
Boga, który przychodzi właśnie wtedy, gdy człowiek najbardziej
wątpi.
Następnego
dnia po Eucharystii pojechaliśmy do Asyżu, a potem do Wenecji.
Morze, piękna architektura, malarstwo - to było dopełnienie
wielkich Dni, w których uczestniczyliśmy. A w drodze powrotnej
do Polski, w Austrii spotkała nas burza, padał olbrzymi
grad. śnieg. W życiu człowieka każda chwila ma jakieś znaczenie.
Nasz strach w autobusie też był cenny. Mogliśmy sobie uświadomić,
jak mali i słabi jesteśmy, a mimo to Bóg ciągle powierza
nam swoje skarby - słowo, miłość, wierność. Już w Polsce
pokrzepiliśmy siły fizyczne - jedząc obiad, a przede wszystkim
siły duchowe -sprawując Eucharystię. l wróciliśmy do domu,
aby przynieść miłość, radość, przesłanie 15 Światowych Dni
Młodzieży. A za 2 lata jedziemy do Kanady. Wszak znowu otrzymaliśmy
zaproszenie od Ojca Św.
DO ZOBACZENIA
W TORONTO