Adam Małysz


Arka Noego


Golec uOrkiestra

przeciw ateizacji - odpowiedź na apel Jana Pawła II 



Do Milówki wróć I Rzym 2000 I Izrael-ziemia obietnicy




Poza Krainą Słów jest Królestwo, w którym używa się innego, ale to zupełnie innego języka. Cisza jest tu jak ciepły okład, który leczy rany zadane przez hałas. Wydaje się, że dziś tak przeraża nas perspektywa chwili spędzonej bez decybeli, że nie pozwalamy, aby nam się przytrafiła. Nawet jeśli zawiedzie rodzina, przyjaciele i kino, nadal możemy wypełnić pustkę radiem lub telewizją. Kiedy kończy się hałas, nie ma w nas na jego miejsce, żadnej wewnętrznej muzyki. A przecież spokój nie wyklucza nadziei, przygody, pracy ani miłości. Przez krajobraz naszego życia pełnego zajęć przepływa on cichy i mocny, jasny i łagodny, odświeżający wszystko, co czynimy i o czym marzymy. Jesteśmy dziećmi hałasu: chcemy maskować niepewność, która nas niepokoi, powierzając się nieskończonej gadaninie. Dzisiejszy świat - z przeraźliwie jazgotliwymi klaksonami samochodów, dzwoniącymi telefonami komórkowymi i harmidrem ruchu ulicznego
- woła o ciszę.


Potrzebujemy ciszy... ponieważ zdarzają się takie chwile, kiedy potok pustych słów z naszych ust zagłusza to, co chcemy powiedzieć.
Potrzebujemy ciszy... ponieważ zdarzają się takie chwile, kiedy miękki koc rozmowy, staje się tak wygodny, ze umysł zasypia.
Potrzebujemy ciszy... ponieważ zdarzają się takie chwile, kiedy uświadamiamy sobie, że już nie wiemy, co mamy powiedzieć i zdajemy sobie sprawę z tego, że dalsze mówienie nie ma znaczenia.
Cisza to ...głęboka studnia, z której możemy zaczerpnąć wody życia.

Cisza to...uczucie spokoju, które przychodzi, kiedy wylaliśmy już wszystkie łzy.

Chciałbym zaprosić cię do lasu. Może wyprawa ta będzie mniej egzotyczna niż podróż na Wyspy Kanaryjskie, ale przyniesie ci równie wiele niespodzianek. Czy zauważyłeś, że w lesie myśli ci się lepiej? Tlenowy namiot (wilgotność powietrza w lesie jest większa niż w otaczającej go otwartej przestrzeni) aktywizuje transfery pamięciowe. Tylko jeden wyrośnięty buk wytwarza w ciągu doby około 7000 litrów tlenu, czyli tyle, ile potrzebuje 50-ciu dorosłych ludzi. Bez lasów w wielu okolicach wszystko wyschłoby na pieprz. Mchy zatrzymują w przestrzeniach między listkami oraz we własnych komórkach ilość wody dziesięciokrotnie przekraczającą ich własna objętość. Po silnym deszczu zatrzymana w strefie korzeniowej woda poi całe regiony.
W lesie wszystko ma swój czas i swoje miejsce. W obrębie ekosystemów wszyscy są sobie nawzajem potrzebni.: mikroorganizmy, grzyby, rośliny i zwierzęta.
Rośliny zielne korzystają z tranzytu owadów. Ich nasiona wyposażone w ciałka mrówkowe (elajosomy) zawierające olejki, przywabiają mrówki i tym fortelem skłaniają je do gratisowego transportu. Wiele roślin runa leśnego ma owoce z haczykowatymi wyrostkami, które przyczepiają się do futra zwierząt, lub owoce, które przy dotknięciu - jak u niecierpka - pękają i wyrzucają nasiona na odległość kilku metrów.
W warstwie ściółki leśnej - niczym w ogromnym młynie z mnóstwem kolejno włączających się kamieni młyńskich - pracują gatunki organizmów, które etapami rozdrabniają górę opadłych liści.
Rozkładają je i włączają zawarte w nich składniki pokarmowe ponownie do obiegu materii. Ptaki mają wydzielone przestrzenie działania i źródła pokarmu. Krzyżodziób wyspecjalizowany jest wyjadaniu nasion z szyszek. Skrzyżowanymi połówkami dzioba odgina łuski szyszek i wyciąga ukryte pod nimi nasiona. Kowalik używa swojego dzioba jak pęsety i wybiera nim owady ukryte w korze. Zniczek, ważący zaledwie około 5 gramów może łowić owady żyjące najcieńszych gałązkach. Dla znacznie cięższej bogatki strefy te są już niedostępne. Muchołówka traktuje drzewa wyłącznie jako punkt obserwacyjny i miejsce odpoczynku. Łowi ona owady latając w powietrzu. Lelek kozodój natomiast nurkuje w rój komarów i używa swego szeroko rozwierającego się dzioba, jak siatki na motyle. Strzygonia choinówka i zwójka zieloneczka, motyle, których gąsienice doszczętnie obżerają liście drzew, korzystając z licencji rzeczoznawców, selekcjonują drzewa pod kątem ich żywotności.
Równie ekscytującym, jak cybernetyczny świat gier komputerowych, jest doświadczenie oglądania z bliska ślimakowato zwiniętych pastorałów paproci. Gdy zanurzasz swoje stopy w kobiercu ciemnozielonych, pierzastych liści, odkrywasz na nowo smak życia. Dobrze jest pozwolić zachwycić się estetyce wewnętrznej lasu: doborowi kolorystycznemu kwiatów, wyrafinowanej tapecie kory drzew. Dzwonek brzoskwiniolistny ma kwiaty niebieskofioletowe, siódmaczek leśny -białe, nawłoć - słonecznoźółte, kokoryczka wonna - białe, stebnowane zielenią, naparstnica -fioletowopurpurowe z ciemnymi plamkami, stanowiącymi pas startowy dla trzmieli.
Cieniolubna marzanka wonna kwitnąca w maju i czerwcu podczas więdnięcia wydziela kumarynę. Pokrzyk wilcza jagoda, chociaż jest groźną rośliną trującą, zawiera też potrzebną okulistyce atropinę.
W przyrodzie wszystko dąży do światła. Najmniejsze nawet ziarnka wyrastające z ciemności ziemi, wtajemniczone zostały w biblijną mądrość. Drzewa nie lekceważą potrzeby posiadania korzeni. Te, które nie wykształciły silnej wiązki korzeniowej, w czasie burzy łamią się lub giną.
Czy pamiętasz kiedy ostatni raz widziałeś robaczka świętojańskiego? Ten mały niepozorny chrząszcz jest jubilerskim gadżetem natury. W procesie bioluminescencji wytwarza "zimne" światło, wprowadzając w zdumienie współczesnych techników. Normalna żarówka przemienia najwyżej 4% dostarczonej energii w światło, świetlówka maksymalnie 10 %. Cała reszta energii roztrwoniona zostaje w postaci ciepła. Można wobec tego uznać, że nasze lampy są bardziej grzejnikami niż źródłami światła. W świetliku Bóg urzeczywistnił najoptymalniejszą z możliwych przemian, 100% dostarczonej energii zamienione zostaje w światło. Super twarda, przezroczysta tarcza szyjna robaczka świętojańskiego chroni jego głowę lepiej niż kask motocyklistę. Jak powstaje światło robaczka? Dwie substancje chemiczne: luzyferyna i luzyferaza (nawiasem mówiąc budowa tej drugiej do dzisiaj nie jest jeszcze zupełnie wyjaśniona) wchodzą ze sobą w reakcję wytwarzając prąd. Lucyferaza zawiera około 1000 jednostek aminokwasów, jej struktura jest trudna do rozpoznania. Badając luzyferynę, naukowcy stwierdzili, ze liczba utleniających się molekuł tej substancji odpowiada dokładnie liczbie emitowanych kwantów światła. Energia przetwarzana jest zatem rzeczywiście w całości w światło. Świecący organ robaczka zbudowany jest z trzech warstw komórek. Pierwszą tworzą komórki, których plazma wypełniona jest bardzo drobnymi kryształkami o ostrych krawędziach.
Kryształy te wywołują efekt światła odblaskowego przy rowerze. Środkowa warstwa zawiera właściwe komórki świecące. One właśnie wypełnione są zaokrąglonymi mitochondriami, miniaturowymi elektrowniami, odpowiedzialnymi za emisję energii. Trzecią, zewnętrzną warstwę stanowi przezroczysta skóra, przez którą swobodnie przechodzi światło. W Ameryce Południowej oświadczający się mężczyźni przynoszą swoim wybrankom świecącego w nocy jak brylant - chrząszcza cucujo. Dziewczyny wpinają go sobie we włosy.
Prowadzimy ubogie życie, jeśli nie mamy czasu, aby przystanąć i zapatrzyć się. Może bylibyśmy szczęśliwsi, gdyby każdy z nas przeżył osobistą rewolucję i powrócił do prostszego stylu życia i prostszego sposobu myślenia? Życiu nadają wartość właśnie proste rzeczy, podstawowe kwestie takie jak: miłość i obowiązek, praca i odpoczynek, a także życie w zgodzie z naturą. Las odnawia w nas siłę do zmagania się z pokusą, aby świat uważał nas nieustannie za kogoś fascynującego. Czy naprawdę chciałbyś mieć w życiu WSZYSTKO? Gdzie byś to położył?

 
   
I ŚWIATOWA RODZINA "YOU!"I SKŁAD REDAKCYJNY "YOU!" I PRENUMERATA I LIST OD WYDAWCY I