|


Adam
Małysz

Arka
Noego
Golec
uOrkiestra
|
|
|
MARYJA
KOBIETA
ZAKOCHANA
 |
Nie wiem czy w czasach Maryj używało się takich właśnie
wyznań miłości, tkliwych jak akty strzeliste i pospiesznych
jak rysunki, które współczesne malują na książce do historii
lub na kolorowych plecakach swoich szkolnych kolegów. Myślę
jednak, że nawet jeśli nie piórem kulkowym na dżinsach lub
kredą na murze, to z pewnością palestyńskie nastolatki robiły
to samo co ich dzisiejsze rówieśniczki, tyle, że w dostępny
im sposób. Rylcem na korze sykomory lub końcem wiklinowego
kija na piaszczystych pastwiskach - dziewczęta musiały mieć
jakiś swój kod, aby przekazywać innym dawne i wciąż nowe
uczucia, które poruszają duszę każdej osoby otwierającej
się na tajemnicę życia. Maryja też przeżywała ten wspaniały
moment życia - złożony ze zdumienia i łez, drżenia i wątpliwości,
czułości i obaw - w którym jak w kryształowym pucharze,
wydają się skraplać wszystkie wonności wszechświata. Ona
również, tak jak inne dziewczęta posmakowała radości spotkań,
oczekiwania świąt, zadowolenia z nowego ubrania, dojrzewania
przyjaźnie upojenia tańcem, pokus niewinnych komplementów.
Dojrzewała jak dzban w rękach garncarza, a wszyscy wokoło
pytali o tajemnicę Jej przejrzystości i nieprzemijającej
świeżości. Pewnego wieczoru młodzieniec imieniem Józef zebrał
się na odwagę i wyznał Jej: "Maryjo, kocham Cię". A Ona
odpowiedziała mu pośpiesznie: Ja Ciebie też". I wtedy w
Jej oczach odbiły się gwiazdy błyszczące na niebie.
Koleżanki, które zbierały razem z Nią na łące kwiaty, nie
rozumiały w jaki sposób potrafi ona połączyć swoje uniesienie
do Boga z uczuciem do ludzkiej istoty. W sobotę rano widywały
ją zatopioną w kontemplacji, gdy śpiewała w synagodze: Boże
mój Boże, szukam Ciebie; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą
tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody
(Ps 63, 2). Zaś wieczorem, gdy przy pełni księżyca opowiadały
sobie nawzajem miłosne przygody, słyszały jak mówiła o swoim
narzeczonym; Miły mój, wspaniały pośród tysięcy. Oczy jego
jak gołębice nad strumieniami wód. Postać jego wyniosła
jak Liban, wysmukła jak cedry (Pnp 5, 10.12.15)
Dla nich takie połączenie było niemożliwe.
Dla Maryi natomiast było ono czymś tak normalnym, jak recytacja
dwóch wierszy jednego psalmu.
Dla nich miłość ludzka, którą przeżywały, była jak woda
w beczce: owszem przeźroczysta, ale z osadem na dnie. Wystarczył
niewielki ruch, aby osad się wymieszał i aby woda stała
się mętna.
Dla niej było inaczej.
Dziewczyna z Nazaretu nie zrozumiały nigdy, ze miłość Maryi
nie miała osadu, gdyż była studnią bez dna.
Święta Maryjo, Kobieto zakochana, niegasnący Płomieniu
miłości, powinniśmy Cię przeprosić za skrzywdzenie Twojego
człowieczeństwa. Najpierw uznaliśmy Cię za zdolną tylko
do płomieni, które wznoszą się do Nieba, a później - może
z obawy przed zarażeniem ziemskimi rzeczami - wykluczyliśmy
Cię z doświadczeń małych płomyków, tu na dole. Płomieniu
miłości do Stworzyciela, jesteś dla nas Nauczycielką miłości
do stworzeń. Pomóż nam więc uporządkować na nowo niedorzeczny
podział naszego życia na dwa rodzaje miłości: jedną do Boga
i wieczności (zbyt biedną wprawdzie), i drugą do człowieka
i doczesności (bogatą w głosy, ale ubogą w treści). Daj
nam zrozumieć, ze miłość jest zawsze święta, gdy z j ej
płomienie pochodzą z jedynego żaru wzniesionego przez Boga.
 |
Spraw tez, abyśmy zrozumieli, ze tym samym ogniem możemy
zarówno rozpalić pochodnie radości, jak i zamienić w popiół
najpiękniejsze rzeczy w życiu. Maryjo, Ty wiesz, ze odzewem
na hasło:" kochać" jest "umierać", postawić siebie poza
centrum własnej uwagi. Wyjść poza siebie. Dawać bez proszenia.
Być dyskretnym aż do granic milczenia. Wejść w zmaganie,
gdy opadają łuski egoizmu. Oddalić się, gdy zagrożony jest
pokój jakiegoś domu. Pragnąć szczęścia dla drugiego człowieka.
Respektować jego życie. I zniknąć, gdy zorientujemy się,
ze stajemy na przeszkodzie jego misji. Maryjo, pomóż nam,
abyśmy w krótkich momentach zakochania we wszechświecie
mogli odczuć, ze nocne psalmy mniszek i balety tancerek
z Teatru Wielkiego mają to samo źródło: miłość.
MARYJA
GWIAZDA
EWANGELIACJI
Maryja żyła na ziemi.
Żyła tu na ziemi, a nie gdzieś w obłokach. Nie myślała jedynie
o niebieskich migdałach. Jej czyny z konieczności dotyczyły
rzeczy konkretnych.
Nawet jeśli kontemplacja była doświadczeniem, do którego
Bóg często wzywał Maryję, nie czuła się Ona zwolniona z
trudu stania obiema nogami na ziemi. Wytrwale tkwiła w nieubłaganej
codzienności, daleka zarówno od abstrakcji wizjonerów, jak
i od ucieczek marzycieli, bądź ludzi niezadowolonych z życia.
Maryja żyła życiem podobnym do życia innych. To znaczy życiem
podobnym do Jej sąsiadek. Jak wszystkie inne kobiety, gniotła
ziarno w moździerzu, piła wodę z tej samej, co one studni,
a wieczorem, zmęczona po całym dniu pracy, siadała na podwórku,
aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Maryja, oczekująca na
Józefa. Nasłuchująca szelestu jego sandałów, gdy pachnący
drzewem i farbami wracał z warsztatu i opowiadał Jej o swoich
marzeniach. Pewnego dnia usłyszała: "Maryjo, zaczynasz siwieć".
Przejrzała się więc w fontannie i poczuła typową dla wszystkich
kobiet nostalgię na widok przekwitającej młodości. Życie
Maryi, podobnie jak nasze, pełne było trosk rodzinnych i
pracy. Odkrycie to czyni Ją tak bliską problemów ludzkich,
że możemy podejrzewać, iż nasza trudna codzienność nie jest
tak banalna, jak myślimy.
 |
Maryja też miała kłopoty ze zdrowiem, z wydatkami, z relacjami
z innymi ludźmi, z przystosowaniem się. Kto wie, ile razy
po zrobieniu prania wracała z bólem głowy lub ile razy zamartwiała
się tym, że Józef od wielu dni nie miał żadnego zamówienia
na pracę w swoim warsztacie. Kto wie, do ilu drzwi pukała,
prosząc w porze zbioru oliwek o pracę dla dorastającego
Jezusa. Kto wie, ile przedpołudni spędziła na przeróbce
zniszczonego płaszcza Józefa, starając się o to, aby Jej
Syn nie musiał się wstydzić przed kolegami w Nazarecie.
Tak jak wszystkie żony, i Ona miała momenty kryzysu w relacjach
z małomównym mężem, którego milczenia nie zawsze rozumiała.
Tak jak wszystkie matki, i Ona obserwowała z obawą i nadzieją
burzliwy okres młodzieńczych lat swojego Syna. Tak jak wszystkie
kobiety, i Ona bała się zawieść najbardziej bliskie Jej
sercu osoby. Lękała się, że nie stanie na wysokości zadania.
*************
Święta Maryjo, uwolnij nas od tęsknoty za epopeją, a naucz
nas uznawać życie codzienne za zaplecze, gdzie tworzy się
historia zbawienia. Zwolnij kotwice naszych obaw, abyśmy
mogli doświadczyć, tak jak Ty, oddania się woli Bożej w
szarych zakamarkach czasu i w wolnej agonii godzin. Krocz
dyskretnie obok nas, o wyjątkowa Istoto zakochana w normalności,
która przed ukoronowaniem na Królową Nieba, poznałaś pył
naszej biednej ziemi.
Święta Maryjo, Dziewico oczekująca, docieramy do bram trzeciego
tysiąclecia, a czujemy się bardziej synami zmierzchu niż
prorokami przyszłości. Strażniczko poranka, rozbudź w naszych
sercach zapał niesienia młodzieńczego przesłania światu,
który czuje się już stary. Ofiaruj nam harfę i cytrę, abyśmy
z Tobą, mogli obudzić jutrzenkę (Ps 57,9).
MARYJA
KOBIETA
NASZYCH
CZASÓW
Święta Maryjo, Kobieto chleba, kto wie ile razy wewnątrz
domu w Nazarecie doświadczyłaś biedy, którą wolałabyś widzieć
jako niegodną Syna Bożego. Byłaś tak jak wszystkie matki
świata, zatroskana tym, aby uchronić od niedostatku dorastanie
swojej Pociechy. Ponosiłaś najcięższy trud, aby Jezusowi
nie zabrakło na stole miski warzyw, a w kieszeni tuniki
- garści fig.
Twój chleb był chlebem potu. Potu, a nie zysku. Tak samo
zresztą jak dla Józefa, który był szczęśliwy, gdy wykonywał
ostatnie poprawki do ławy, którą później mógł wymienić na
worek zboża. A w dniach wypieku, pracując w swoim warsztacie,
słyszał Twój śpiew, kiedy gorący zapach podpłomyków wypierał
zapach farb. A Jezus, obserwując Cię pracującą przy dzieży
na chleb wnosił ostatnie poprawki do swoich przyszłych przypowieści:
Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna
kobieta wzięła i włożyła w trzy miarki mąki. (Mt 13, 33)
Maryjo, gdy widzisz nas krążących z niezadowoleniem wokół
naszych spiżarni przepełnionych dobrami, miej miłosierdzie
dla nas i zaspokój naszą potrzebę szczęścia. Ubarw nadzieją
oczekiwanie bezrobotnych. Poskrom egoizm tych, który usadowili
się wygodnie na uczcie życia.
|

|