Adam Małysz


Arka Noego


Golec uOrkiestra

przeciw ateizacji - odpowiedź na apel Jana Pawła II 


 

MARYJA KOBIETA ZAKOCHANA

Nie wiem czy w czasach Maryj używało się takich właśnie wyznań miłości, tkliwych jak akty strzeliste i pospiesznych jak rysunki, które współczesne malują na książce do historii lub na kolorowych plecakach swoich szkolnych kolegów. Myślę jednak, że nawet jeśli nie piórem kulkowym na dżinsach lub kredą na murze, to z pewnością palestyńskie nastolatki robiły to samo co ich dzisiejsze rówieśniczki, tyle, że w dostępny im sposób. Rylcem na korze sykomory lub końcem wiklinowego kija na piaszczystych pastwiskach - dziewczęta musiały mieć jakiś swój kod, aby przekazywać innym dawne i wciąż nowe uczucia, które poruszają duszę każdej osoby otwierającej się na tajemnicę życia. Maryja też przeżywała ten wspaniały moment życia - złożony ze zdumienia i łez, drżenia i wątpliwości, czułości i obaw - w którym jak w kryształowym pucharze, wydają się skraplać wszystkie wonności wszechświata. Ona również, tak jak inne dziewczęta posmakowała radości spotkań, oczekiwania świąt, zadowolenia z nowego ubrania, dojrzewania przyjaźnie upojenia tańcem, pokus niewinnych komplementów. Dojrzewała jak dzban w rękach garncarza, a wszyscy wokoło pytali o tajemnicę Jej przejrzystości i nieprzemijającej świeżości. Pewnego wieczoru młodzieniec imieniem Józef zebrał się na odwagę i wyznał Jej: "Maryjo, kocham Cię". A Ona odpowiedziała mu pośpiesznie: Ja Ciebie też". I wtedy w Jej oczach odbiły się gwiazdy błyszczące na niebie.
Koleżanki, które zbierały razem z Nią na łące kwiaty, nie rozumiały w jaki sposób potrafi ona połączyć swoje uniesienie do Boga z uczuciem do ludzkiej istoty. W sobotę rano widywały ją zatopioną w kontemplacji, gdy śpiewała w synagodze: Boże mój Boże, szukam Ciebie; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody (Ps 63, 2). Zaś wieczorem, gdy przy pełni księżyca opowiadały sobie nawzajem miłosne przygody, słyszały jak mówiła o swoim narzeczonym; Miły mój, wspaniały pośród tysięcy. Oczy jego jak gołębice nad strumieniami wód. Postać jego wyniosła jak Liban, wysmukła jak cedry (Pnp 5, 10.12.15)
Dla nich takie połączenie było niemożliwe.
Dla Maryi natomiast było ono czymś tak normalnym, jak recytacja dwóch wierszy jednego psalmu.
Dla nich miłość ludzka, którą przeżywały, była jak woda w beczce: owszem przeźroczysta, ale z osadem na dnie. Wystarczył niewielki ruch, aby osad się wymieszał i aby woda stała się mętna.
Dla niej było inaczej.
Dziewczyna z Nazaretu nie zrozumiały nigdy, ze miłość Maryi nie miała osadu, gdyż była studnią bez dna.

Święta Maryjo, Kobieto zakochana, niegasnący Płomieniu miłości, powinniśmy Cię przeprosić za skrzywdzenie Twojego człowieczeństwa. Najpierw uznaliśmy Cię za zdolną tylko do płomieni, które wznoszą się do Nieba, a później - może z obawy przed zarażeniem ziemskimi rzeczami - wykluczyliśmy Cię z doświadczeń małych płomyków, tu na dole. Płomieniu miłości do Stworzyciela, jesteś dla nas Nauczycielką miłości do stworzeń. Pomóż nam więc uporządkować na nowo niedorzeczny podział naszego życia na dwa rodzaje miłości: jedną do Boga i wieczności (zbyt biedną wprawdzie), i drugą do człowieka i doczesności (bogatą w głosy, ale ubogą w treści). Daj nam zrozumieć, ze miłość jest zawsze święta, gdy z j ej płomienie pochodzą z jedynego żaru wzniesionego przez Boga.

Spraw tez, abyśmy zrozumieli, ze tym samym ogniem możemy zarówno rozpalić pochodnie radości, jak i zamienić w popiół najpiękniejsze rzeczy w życiu. Maryjo, Ty wiesz, ze odzewem na hasło:" kochać" jest "umierać", postawić siebie poza centrum własnej uwagi. Wyjść poza siebie. Dawać bez proszenia. Być dyskretnym aż do granic milczenia. Wejść w zmaganie, gdy opadają łuski egoizmu. Oddalić się, gdy zagrożony jest pokój jakiegoś domu. Pragnąć szczęścia dla drugiego człowieka. Respektować jego życie. I zniknąć, gdy zorientujemy się, ze stajemy na przeszkodzie jego misji. Maryjo, pomóż nam, abyśmy w krótkich momentach zakochania we wszechświecie mogli odczuć, ze nocne psalmy mniszek i balety tancerek z Teatru Wielkiego mają to samo źródło: miłość.

MARYJA GWIAZDA EWANGELIACJI

Maryja żyła na ziemi.
Żyła tu na ziemi, a nie gdzieś w obłokach. Nie myślała jedynie o niebieskich migdałach. Jej czyny z konieczności dotyczyły rzeczy konkretnych.
Nawet jeśli kontemplacja była doświadczeniem, do którego Bóg często wzywał Maryję, nie czuła się Ona zwolniona z trudu stania obiema nogami na ziemi. Wytrwale tkwiła w nieubłaganej codzienności, daleka zarówno od abstrakcji wizjonerów, jak i od ucieczek marzycieli, bądź ludzi niezadowolonych z życia.
Maryja żyła życiem podobnym do życia innych. To znaczy życiem podobnym do Jej sąsiadek. Jak wszystkie inne kobiety, gniotła ziarno w moździerzu, piła wodę z tej samej, co one studni, a wieczorem, zmęczona po całym dniu pracy, siadała na podwórku, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Maryja, oczekująca na Józefa. Nasłuchująca szelestu jego sandałów, gdy pachnący drzewem i farbami wracał z warsztatu i opowiadał Jej o swoich marzeniach. Pewnego dnia usłyszała: "Maryjo, zaczynasz siwieć". Przejrzała się więc w fontannie i poczuła typową dla wszystkich kobiet nostalgię na widok przekwitającej młodości. Życie Maryi, podobnie jak nasze, pełne było trosk rodzinnych i pracy. Odkrycie to czyni Ją tak bliską problemów ludzkich, że możemy podejrzewać, iż nasza trudna codzienność nie jest tak banalna, jak myślimy.

Maryja też miała kłopoty ze zdrowiem, z wydatkami, z relacjami z innymi ludźmi, z przystosowaniem się. Kto wie, ile razy po zrobieniu prania wracała z bólem głowy lub ile razy zamartwiała się tym, że Józef od wielu dni nie miał żadnego zamówienia na pracę w swoim warsztacie. Kto wie, do ilu drzwi pukała, prosząc w porze zbioru oliwek o pracę dla dorastającego Jezusa. Kto wie, ile przedpołudni spędziła na przeróbce zniszczonego płaszcza Józefa, starając się o to, aby Jej Syn nie musiał się wstydzić przed kolegami w Nazarecie. Tak jak wszystkie żony, i Ona miała momenty kryzysu w relacjach z małomównym mężem, którego milczenia nie zawsze rozumiała. Tak jak wszystkie matki, i Ona obserwowała z obawą i nadzieją burzliwy okres młodzieńczych lat swojego Syna. Tak jak wszystkie kobiety, i Ona bała się zawieść najbardziej bliskie Jej sercu osoby. Lękała się, że nie stanie na wysokości zadania.

*************

Święta Maryjo, uwolnij nas od tęsknoty za epopeją, a naucz nas uznawać życie codzienne za zaplecze, gdzie tworzy się historia zbawienia. Zwolnij kotwice naszych obaw, abyśmy mogli doświadczyć, tak jak Ty, oddania się woli Bożej w szarych zakamarkach czasu i w wolnej agonii godzin. Krocz dyskretnie obok nas, o wyjątkowa Istoto zakochana w normalności, która przed ukoronowaniem na Królową Nieba, poznałaś pył naszej biednej ziemi.
Święta Maryjo, Dziewico oczekująca, docieramy do bram trzeciego tysiąclecia, a czujemy się bardziej synami zmierzchu niż prorokami przyszłości. Strażniczko poranka, rozbudź w naszych sercach zapał niesienia młodzieńczego przesłania światu, który czuje się już stary. Ofiaruj nam harfę i cytrę, abyśmy z Tobą, mogli obudzić jutrzenkę (Ps 57,9).

 

MARYJA KOBIETA NASZYCH CZASÓW

Święta Maryjo, Kobieto chleba, kto wie ile razy wewnątrz domu w Nazarecie doświadczyłaś biedy, którą wolałabyś widzieć jako niegodną Syna Bożego. Byłaś tak jak wszystkie matki świata, zatroskana tym, aby uchronić od niedostatku dorastanie swojej Pociechy. Ponosiłaś najcięższy trud, aby Jezusowi nie zabrakło na stole miski warzyw, a w kieszeni tuniki - garści fig.
Twój chleb był chlebem potu. Potu, a nie zysku. Tak samo zresztą jak dla Józefa, który był szczęśliwy, gdy wykonywał ostatnie poprawki do ławy, którą później mógł wymienić na worek zboża. A w dniach wypieku, pracując w swoim warsztacie, słyszał Twój śpiew, kiedy gorący zapach podpłomyków wypierał zapach farb. A Jezus, obserwując Cię pracującą przy dzieży na chleb wnosił ostatnie poprawki do swoich przyszłych przypowieści: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miarki mąki. (Mt 13, 33)
Maryjo, gdy widzisz nas krążących z niezadowoleniem wokół naszych spiżarni przepełnionych dobrami, miej miłosierdzie dla nas i zaspokój naszą potrzebę szczęścia. Ubarw nadzieją oczekiwanie bezrobotnych. Poskrom egoizm tych, który usadowili się wygodnie na uczcie życia.


 
   
I ŚWIATOWA RODZINA "YOU!"I SKŁAD REDAKCYJNY "YOU!" I PRENUMERATA I LIST OD WYDAWCY I