Arka Noego


Golec uOrkiestra

przeciw ateizacji - odpowiedź na apel Jana Pawła II 



On zawsze był zamknięty w sobie. Szczelniej niż słoiki z ogórkami w piwnicy babci Heleny. Kiedy wracał z Łabajowa, na progu domu czekała matka. "Wypadek na skoczni miołeś?". "Nie mamo, tyś jest chyba choro". Poobdzierany był, ale trzy dni później znowu zapiął narty.

YOU!: Późnym popołudniem wróciłeś z Trondheim, ale zdążyłeś już dzisiaj rano odwiedzić fryzjera. Czy kolorystyczne ekstrawagancje Martina Schmitta stały się Twoim udziałem?
Adam Małysz: Nie, jestem w tej dziedzinie konserwatywny. To jest tylko proste, krótkie strzyżenie. Zwykle jadę do Nowej Osady, siadam na fotelu, pytają mnie: "Tak jak zawsze?". "Tak jak zawsze" - odpowiadam.
YOU!: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z nartami? Słyszeliśmy, że już jako 4- latek świetnie poruszałeś się na biegówkach ?
A.M.: To nieprawda. Moja historia wyglądała inaczej...
YOU!: Osławione worki z piaskiem ?
A.M.: Same worki jako takie to i owszem były, tyle, że ja niczego takiego nie praktykowałem...

YOU!: Adam, doświadczyłeś w konkretnych faktach swojego życia, że Bóg ingerował w nie, chroniąc Cię?
A. M.: Oczywiście. Dwukrotnie przed zawodami w Finlandii i Szwecji. Podczas lądowania przy silnym wietrze otrzymaliśmy tak silne podmuchy wiatru, że wyglądało na to, że samolot roztrzaska się bokiem o pas startowy. Innym razem, przy dojeździe do lotniska - kiedy startowaliśmy z kadrą, z Wiednia do Nagano nasz samochód wpadł w poślizg, odbił się od barierki i omal nie skosił stojącego we mgle patrolu policyjnego. Na szczęście nic się nie stało. O wszystkim zadecydowały milimetry. Ktoś nad nami czuwał. Przeżyłem.


 
   
I ŚWIATOWA RODZINA "YOU!" I SKŁAD REDAKCYJNY "YOU!" I PRENUMERATA I LIST OD WYDAWCY I